Nie mogłem sobie zapragnąć lepszych urodzin ![]()
Dokładnie dziś w moje 28 urodziny żona urodziła nam synka.
3550 g, 57 cm


To nie prawda że dzieci wyskakują z kapusty… Leon wyskoczył z arbuza ![]()
Damian

Nie mogłem sobie zapragnąć lepszych urodzin ![]()
Dokładnie dziś w moje 28 urodziny żona urodziła nam synka.
3550 g, 57 cm


To nie prawda że dzieci wyskakują z kapusty… Leon wyskoczył z arbuza ![]()
Damian

Stało się, 20.08.2010 N*E*R*D w Polsce.
Ruszyliśmy zatem na festiwal do Krakowa, odcinek Katowice – Kraków pokonaliśmy w 2 godziny, wszystko było by ok gdyby nie fakt że jechaliśmy autostradą i w dodatku płatną :/, kolejna niespodzianka spotkała nas już w Krakowie (remont ronda) 2.5 km przejechane w godzinę
no cóż czego się nie robi dla dobrej zabawy ![]()
W końcu znaleźliśmy się na miejscu więc wymieniliśmy szybko bilety na opaski i spotkaliśmy się z Anią z poprzedniego reportażu, z tego miejsca gorąco Was (Anno i Tomaszu) pozdrawiamy i zapraszamy na kawę
Co do samego festivalu, było duuuużo ludzi, a pod sceną “gorące czternastki” oczekujące na swoją wielką miłość 30 sec to mars, w pewnym momencie zdaliśmy sobie sprawę że festival powinien nosić nazwę Coke Life Kinder Festival.
Dobra ale nie o tym miało być…
Występ N*E*R*D był niesamowity, było wszystko, hiciory, latające staniki, pojedynek na dwie perkusje… Pharrell zaśpiewał nawet Hot in here (nelly), beautifull (snoop dogg), drop it like it hot (snoop dog) a więc swoje własne produkcje spod szyldu THE NEPTUNES, ale nic nie wywołało większej euforii jak cover piosenki shots grupy LMFAO ![]()
Karolina i jej “łapka” a więc nieodłączny symbol star trak… ku naszej uciesze została wychwycona wśród tysięcy innych ludzi przez Fam Laya i Shaya, najpierw pod samą sceną i później ku naszemu największemu zdziwieniu z kilkudziesięciu metrów, skakaliśmy jak te “gorące czternastki”
FAM LAY dobre oko ma
PP heh
Na zakończenie chcemy podzielić się niesamowitym zakończeniem tego jakże wspaniałego dla nas i dla wielu tam zebranych fanów występu
take your shirt’s off (and bra)
Pozdrawiamy również Ewelinę i Marka, szkoda że nie mogliście być w Krakowie.
Dzisiejszy post na blogu miał mieć zupełnie inny charakter.
Mieliśmy pochwalić się naszą wczorajszą sesją plenerową w której towarzyszył nam Rafał Podstawny i jego brat Paweł. Sesja zdjęciowa była udana, kolorowa i zwariowana za co dziękujemy Rafałowi i Pawłowi – tu jedno zdjęcie z wczorajszego pleneru.
Jednakże dzisiejsza wiadomość o bestialskiej śmierci naszego ukochanego psa powaliła nas na kolana ![]()
Bary, bo o nim mowa był przy nas od momentu gdy się poznaliśmy aż do momentu zakładania obrączek a więc ponad 9 lat… to taka krótka historia psa, którego ktoś wyrzucił i miał szczęście trafić do nas.
Może ten post wydawać się dziwnym ale my naprawdę kochaliśmy Barego i na zawsze pozostanie w naszej pamięci

2.06 – 6.06.2010 dla nas jak i dla milionów Polaków był bardzo długim weekendem
Jak zazwyczaj o tej porze chcąc odetchnąć od miejskiego zgiełku uciekamy w północno-wschodnią Polskę do malowniczo położonej mieściny o wdzięcznej nazwie Długi Kąt…
Wyjeżdżając 2 czerwca w godzinach późno popołudniowych nie przeczuwaliśmy niczego złego coby nas mogło spotkać po drodze… a jednak, piękny korek między Będzinem a Siewierzem utwierdził nas w przekonaniu że nie tylko my wpadliśmy na tak genialny pomysł jakim był wyjazd na weekend
no cóż postaliśmy godzinę i dalej było już z górki. Kilkadziesiąt kilometrów później rozpętała się niezła burza, więc jechaliśmy w towarzystwie obfitych opadów deszczu i błysków piorunów a jako że jestem zwolennikiem obserwowania wyładowań atmosferycznych to za każdym razem gdy niebo rozświetlały okazałe pioruny cieszyłem się jak małe dziecko ![]()
Kolejną niespodziankę sprawiła nam Warszawa i podtopiona trasa toruńska – bilans 2 km w niecałą godzinę i obawy przed unieruchomieniem pojazdu w “wielkiej wodzie”

Dalsza jazda odbywała się w ekstremalnych warunkach jakimi były przeprawy przez zalane drogi powiatowe… coby nie było dotarliśmy na miejsce z 2 godzinną obsuwą.
Na miejscu przywitała nas idealna pogoda jakiej nie mogliśmy uświadczyć na naszym pięknym śląsku: słońce, słońce i jeszcze raz słońce!

było też kilka minusów – KOMARY! chroniąc się przed słońcem narażaliśmy się na liczne ukąszenia, z drugiej strony uciekając z cienia przed komarami narażaliśmy się na poparzenie skóry
wyszło tak że jesteśmy opaleni i pogryzieni choć ani jednego ani drugiego nie mieliśmy w planach. Plaga komarów udaremniła nam zaplanowany strobbing a silne promienie słoneczne demotywowały do wyciągania aparatu i robieniu zdjęć…
znalazło się kilka rodzynków:

Antoni

Blanka

Bary
W niedzielę trzeba było się zebrać do powrotu do Siemianowic i w drodze powrotnej mieliśmy duuużo czasu żeby podziwiać wszystko dookoła… 100 km odcinek pokonany w 4 godziny pozwalał zachwycać się walorami wszechogarniającej przyrody
100 km w 4 godziny – nie było by w tym nic złego gdyby nie fakt że do pokonania pozostało jeszcze lekko ponad 300 km :/ Jakoś udało nam się dotrzeć do domu późno w nocy, z tego miejsca chcemy pozdrowić wszystkich kierowców wkładających sobie do auta pseudo ksenony święcące wszędzie tylko nie tam gdzie trzeba…
Długi weekend, Długi Kąt, długi korek
Pozdrawiamy Karolina i Damian
